Samotność Solisty. Alex Honnold, David Roberts – recenzja

Samotność Solisty. Alex Honnold, David Roberts – recenzja

Przesuwanie granicy ryzyka tak daleko, jak tylko jesteśmy w stanie sobie to wyobrazić. Perfekcjonizm i pełna koncentracja w  chwili, gdy każdy fałszywy ruch skutkować może kilkuset metrowym lotem w dół, którego finałem może być wyłącznie rozstanie się z życiem. “Haj” pozwalający z podziwu godną lekkością pokonywać przeszkody, które dla innych pozostają w sferze marzeń.

Alex Honnold jest niewątpliwie człowiekiem, który tego wszystkiego doświadczył. Jest postacią, która wniosła wspinaczkę na inny poziom, dokonała rzeczy przełomowych, zredefiniowała pojęcie strachu. Wziął się za bary z prawami fizyki i własnoręcznie postanowił zbadać, jak dalece człowiek jest w stanie zaprzeczyć prawu grawitacji.

Honnold został zaprezentowany szerszej publiczności w filmie “Free Solo”, będącym ekranizacją jego przełomowego, pierwszego w historii wejścia bez asekuracji na El Capitan. Film opisuje nie tylko zapierający dech w piersiach wyczyn, ale także jego burzliwe okoliczności i ukazuje codzienność głównego bohatera.

Alex Honnold od wielu lat jest swego rodzaju celebrytą wspinaczki, choć sam twierdzi, że nie zabiega o sławę, a bycie rozpoznawalnym powoduje pewien dyskomfort. W 2019 roku na polskim rynku wydawniczym, za sprawą oficyny Bezdroża, ukazała się książka “Samotność Solisty”. Czy książka dorównała znakomitemu filmowi?

Trudne początki

Początek książki to poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego w ogóle jej bohater obrał taką, a nie inną ścieżkę w swoim życiu. Jak wyglądało jego dzieciństwo i wczesna młodość, jaki wpływ na to miały rodzina, szkoła, otoczenie.

W kolejnych rozdziałach odnajdujemy barwne opisy pierwszych wspinaczek i pierwszych wyczynów, którymi Honnold zapisał się na kartach historii. Aby czytelnicy mogli poradzić sobie z nazewnictwem charakterystycznym dla wspinaczki, autorzy przybliżają i obrazowo wyjaśniają co oznaczają poszczególne terminy, a także opisują, w jakich sytuacjach stosowanie danych środków znajduje uzasadnienie.

Główny bohater opowiada o tym, co przyniosła mu wspinaczka. Mówi o pewnym dysonansie  wynikającym z faktu, że jest sportowcem sponsorowanym, co w pewnym stopniu ogranicza jego chęć samostanowienia. Jednocześnie ma jednak świadomość, że to ograniczenie pozwala mu dokonywać rzeczy niezwykłych i odwiedzać miejsca, o których bez wsparcia partnerów nawet nie mógłby śnić. A podróże to nie tylko sposobność do wspinania się po kolejnych nieodkrytych ścianach, ale również poznawanie kultur i zmiana sposobu postrzegania świata.

Postać nietuzinkowa

Autorzy próbują również nakreślić skomplikowany psychologiczny rys bohatera i przedstawić jego specyficzność oraz oderwanie od przyjętych standardów. Choć do tego aspektu książki miałbym pewne zastrzeżenia i oczekiwałbym dogłębniejszej analizy. Jednocześnie przyjmuję do wiadomości, że nie był to dla twórców motyw przewodni. Ciekawym zabiegiem jest natomiast zaprezentowanie stosunku Honnolda do codziennych, prozaicznych rzeczy, takich jak mieszkanie, odżywianie, trening, przyjaźń, relacje damsko-męskie i konsekwencje z tym związane, w obliczu jego sposobu życia.

Gdybym miał szukać minusów książki, wspomniałbym o nieco przydługich i ponad miarę uszczegółowionych opisach kolejnych wspinaczek, zabijających nieco rytm i tempo lektury. Ale być może jest to wyłącznie moje subiektywne odczucie, wynikające z tego, że nie jestem pasjonatem tego sportu, a interesuję się nim jedynie okazjonalnie. Może ta szczegółowość służyła unaocznieniu skali osiągnięć, jakich autorem jest główny bohater? Ciekaw jestem spostrzeżeń innych wspinaczy.  

Bo liczy się droga?

Końcowa część książki to opis tego, co mieliśmy okazję oglądać w filmie “Free Solo”. Honnold opowiada o przymiarkach do podjęcia się najdonioślejszego wyczynu w dziejach wspinaczki “na żywca”, o przygotowaniach, które zakłóciła kontuzja, o okolicznościach zmuszających do rezygnacji z pierwszej próby, o żalu i motywacji do podjęcia kolejnej.

To książka nie tylko o wybitnym człowieku i sportowcu, będącym w swojej kategorii swoim jedynym potencjalnym rywalem. To książka po trosze o tym, że droga naprawdę może być ważniejsza od celu, a bohaterstwo i odwaga nie oznaczają braku strachu.

Dariusz Wądrzyk

Żyję sportem, bo żyjąc bez pasji, nie żyjemy w pełni. Staram się patrzeć szerzej, dostrzegać więcej, dłużej myśleć. Różnić się. Czasem coś napiszę.

Dodaj komentarz

Zamknij menu