Mistrzowie Bez Tytułu – Recenzja

Mistrzowie Bez Tytułu – Recenzja

Historia futbolu zapisywana jest nie tylko wielkimi triumfami. Historia futbolu to również wielkie porażki, trudne do wytłumaczenia klęski faworytów i upokorzenia odbierające marzenia o wiecznej chwale, w zamian okrywające jedynie nieprzemijającą niesławą, naznaczające genem porażki. Ten  smak upokorzenia poczuli choćby Brazylijczycy, kiedy na Maracanie pokonani zostali przez waleczny Urugwaj. Czuli go mistrzowie świata – Włosi, Francuzi, czy Niemcy, kiedy 4 lata po zdobyciu Pucharu Świata nie zdołali nawet wyjść z grupy.

26 maja 1999 roku smak niewytłumaczalnej porażki poczuli zawodnicy Bayernu, którym triumf w Lidze Mistrzów wymknął się nawet nie na ostatniej prostej, ale w momencie, gdy wypinali pierś chcąc zerwać taśmę przecinającą metę. 15 lat później, w Belo Horizonte, sparaliżowana reprezentacja Brazylii przegrywa w półfinale mundialu 1:7 z Niemcami, wskrzeszając tym samym ducha Maracanazo…

Chwała zwyciężonym?

Są to przypadki, gdy niesława przegranych, nierzadko przetrwa dłużej niż chwała triumfatora. Jedną z najbardziej dramatycznych i brzemiennych w skutkach była – i być może na zawsze już pozostanie – historia węgierskiej Złotej Jedenastki. Historia, którą na samych Węgrzech starano się wymazać z pamięci narodu i może dlatego pozostaje wciąż nieopowiedziana. Uratować od zapomnienia tę legendarną drużynę usiłuje wydawnictwo Arena, oddając w nasze ręce książkę “Mistrzowie bez tytułu”.

Norbert Tkacz, Daniel Karaś, David Zeisky – skądinąd znani “madziarofile” – udali się na Węgry, aby tam porozmawiać z uczestnikami i świadkami zdarzeń, które zmieniły bieg węgierskiej historii. Jak to możliwe, że zespół uchodzący przez lata za najlepszy na świecie, przegrywa jedynie dwa spotkania w cztery lata, a jednym z nich jest finał światowego czempionatu? Czym można wytłumaczyć fakt, że w tym finale przegrywa z zespołem, którego parę dni wcześniej bezlitośnie miażdży 8:3?

Sport i polityka

Książka przybliża nam wydarzenia z roku 1954, a także pokazuje, jakie owoce przyniosła szwajcarska klęska. Dlaczego sen o potędze zamienił się w koszmar, z którego Węgrzy przez długie lata nie mogli się obudzić? W jaki sposób polityka wyniosła futbol na piedestał, aby następnie strącić go w otchłań niebytu? Jest to fascynująca opowieść o przenikaniu się świata sportu i polityki, o cierpieniu, gdy zgasną stadionowe reflektory, o wielkości, którą ocenia się na podstawie zdobytych tytułów, a jeden niefortunny krok, potknięcie, może przekreślić dorobek całego życia. O tym, że futbol naprawdę może być sprawą życia i śmierci.

“Mistrzowie bez tytułu” to również rozmowy z niezwykle interesującymi ludźmi, choćby z Viktorem Kassai, czy Krzysztofem Vargą. Autorzy udowadniają, że Polacy i Węgrzy mają naprawdę wiele wspólnego, że braterstwo nie jest tu tylko pustosłowiem, ale stoją za nim losy narodów, które spotykało podobne cierpienie, a współczesność naznaczona jest przez bolesną historię. Choć my z tej historii otrząsnęliśmy się chyba nieco wcześniej.

Sportowa Książka Roku

Książka jest wydana minimalistycznie, ale niewątpliwie posiada swój urok. Wydawnictwo Arena udowodniło nie raz, że potrafi znaleźć odpowiedni balans pomiędzy klasą i efektownością. 250 stron połyka się błyskawicznie i chce się jeszcze więcej, bo historia węgierskiej piłki to potencjał na opasłą księgę. Być może kiedyś doczekamy się opracowania, które jeszcze mocniej przybliży historię Złotej Jedenastki.

W plebiscycie Sportowa Książka Roku za rok 2018, książka “Mistrzowie bez tytułu” zwyciężyła w kategorii – najlepsza polska książka.

*****

Więcej recenzji znajdziecie tutaj

Dariusz Wądrzyk

Żyję sportem, bo żyjąc bez pasji, nie żyjemy w pełni. Staram się patrzeć szerzej, dostrzegać więcej, dłużej myśleć. Różnić się. Czasem coś napiszę.

Dodaj komentarz

Zamknij menu