Głębia – recenzja

Głębia – recenzja

Na zamieszkanej przez siedem miliardów ludzi planecie, której każdy centymetr lądu został opisany na mapach i której znaczną część zagospodarowano – i zbyt dużą zniszczono – morze pozostaje ostatnim dzikim miejscem, którego człowiek nie widział, nie dotknął i nie odkrył.

Eksplorację tytułowej „głębi” rozpoczynamy wraz z Jamesem Nestorem od zapoznania się ze specyfiką nurkowania wyczynowego na przykładzie Indywidualnych Mistrzostw Świata w Nurkowaniu Głębinowym. Sportu, który przeraża obserwatorów i nadaje sens życiu ryzykantów. Od pierwszych stron książki czytelnik może zostać poruszony i zaszokowany obliczem sportowców wynurzających się z wody w stanie bliskim śmierci, nierzadko zalanych krwią wypływającą z nosa i ust, sinych i nieprzytomnych. Jednocześnie  wielowymiarowość książki uświadamia, że freediving jako ekstremalny sport wyczynowy to tylko jedna strona medalu. Rewers to intencje badawczo – naukowe, ale również rekreacyjne. Zapoznajemy się więc  ludźmi opracowującymi inteligentny system ostrzegania przed zbliżającymi się do brzegu wielorybami. Poznajemy osoby, które uczą się rozmawiać z delfinami i udowadniają, że zwierzęta te dysponują unikalnymi umiejętnościami przekazywania sobie informacji. Możemy wczuć się w środowisko badaczy oceanicznych przestrzeni, dobrowolnie przebywających w podwodnej stacji badawczej, w skrajnie wilgotnym otoczeniu, dysponując pleśniejącymi ręcznikami i rdzewiejącymi sprzętami.

Rozciąga się tu księżycowy krajobraz – głazy, płytkie kratery i rozległe, otwarte równiny, wszystko świecące na biało, jakby przyprószone śniegiem. Ale to nie śnieg. Ten sproszkowany kocyk to wapienie i krzemowe resztki miliardów mikroskopijnych szkielecików, tworzące drobnoziarnistą substancję. […] Ponieważ nie ma tu słońca, które mogłoby go roztopić, wiatru, który by go rozwiał, ani deszczu, który by go zmył, osad po prostu sobie leży, zyskując dwa i pół centymetra grubości co 2000 lat.

Autor nie pozostawia czytelnika z samymi tylko teoretycznymi dywagacjami czy zapiskami rozmów z osobami uprawiających nurkowanie bezsprzętowe. Za cel stawia sobie doświadczanie. Mamy więc okazję uczestniczyć wraz z nim w pobijaniu jego osobistego rekordu w nurkowaniu na bezdechu, w schodzeniu w nieatestowanej, amatorskiej kapsule na rekordową głębokość 777 m. Dowiadujemy się jakie uczucie w organizmie człowieka wywołuje echolokujący wieloryb. Niemal słyszymy dramatyczne „Oddychaj!” kierowane do ofiary blackoutu, nurka który traci przytomność pod powierzchnią lub po wynurzeniu.

Nestor sugeruje, że organizm człowieka ma wszystkie niezbędne właściwości do tego, by efektywnie przystosować się do poruszania w odmętach oceanów. Tłumaczy jak działa Przełącznik Kontrolny i jak to możliwe, że jednostka jest w stanie funkcjonować, gdy jej płuca zmniejszają się do rozmiaru pięści, a serce bije 4 razy wolniej niż zwykle. W zrozumiały nawet dla laików sposób Nestor zauważa niewiarygodne analogie pomiędzy funkcjonowaniem oceanicznych organizmów a możliwościami ludzkiego ciała. Z szacunkiem wskazuje na podobieństwa wielorybów do gatunku ludzkiego, przywołując badania mózgu kaszalotów świadczące o ich wysoko rozwiniętej uczuciowości. Przekonuje, że tam, setki metrów pod powierzchnią wody, życie choć pozbawione barw, zaskakuje swoją różnorodnością.

Pozbawione słońca odmęty batypelagialu stanowią dom dla 85% oceanicznego życia – to największa przestrzeń życiowa na planecie. Szacuje się, że w oceanach istnieje 30 milionów nieodkrytych gatunków, podczas gdy na lądzie odkrytych gatunków jest zaledwie 1,4 miliona. Największe stada zwierząt na planecie, a także najwięcej samotnych osobników żyje poniżej głębokości 915 metrów. […] W wodach rozciągających się od ok. 4000 do 10 600 m żyją największe stada zwierząt i występuje największa bioróżnorodność, niespotykana nigdzie indziej w oceanie ani na całej ziemi.

Czytelnik z kolejnymi stronami książki ma okazję na doświadczanie wachlarza uczuć. Od wzburzenia i przestrachu, wobec dramaturgii zawodów freedivingowych, przez podziw dla decyzji nurków – na polu sportowym czy też badawczym – do zafascynowania plastycznym opisem głębi, której krajobraz nie ustępuje kroku temu na powierzchni. Należy jednak wspomnieć o kolejnym niewątpliwym walorze lektury.  James Nestor zapoznaje nas z dramatem wodnych gatunków, które przez działalność człowieka nieuchronnie zbliżają się do zagłady. Dowiadujemy się więc co dla orki znaczy obecność w wodzie rakotwórczych chemikaliów oraz w jak nieprawdopodobnej skali od wieków opłacalne jest wielorybnictwo. Zahipnotyzowani ciszą i pięknem oceanicznych głębin zderzamy się więc z głośnym hukiem z przemysłem ciężkim, komercją i okrętami kłusowników.

Tu, na dole, wszystko wydaje się niedorozwinięte, nieporadne, powolne i okaleczone w jakiś sposób – nieudane eksperymenty Pana Boga. Nic bardziej mylnego. W świecie bez światła wygląd nie ma znaczenia. Tym, co się liczy, jest wydajność i przystosowanie do środowiska, a każde z tych zwierząt – bez względu na to, jak odpychająco wygląda i jak zdaje się nieporadne – wyewoluowało, by zapełnić swoją własną malutką niszę w surowym środowisku, które unicestwiłoby większość tych stworzeń.

James Nestor zaciekawia, poucza i uświadamia. Jego książka, choć pęka w szwach od faktów zdecydowanie nie męczy nagromadzeniem informacji a raczej wzbudza apetyt na więcej.  Autor staje się naszym prywatnym wysłannikiem setki metrów pod powierzchnię morza, by dostarczyć nam materiał pobudzający wyobraźnię i zdecydowanie dobrze wywiązuje się z tego zadania.

Cały stres i hałas, które odrywają nas od prawdziwego życia, pozostają na powierzchni. Ocean to ostatnie naprawdę spokojne miejsce na ziemi.

Na zachętę polecamy wizualizację tego, o czym między innymi będziecie mogli czytać sięgając po “Głębię”.

Dodaj komentarz

Zamknij menu