Duchy K2 – Recenzja

Duchy K2 – Recenzja

W 1856 roku brytyjski oficer, podpułkownik Thomas George Montgomerie dokonał pierwszego pomiaru wysokości najwyższych szczytów Karakorum. Drugi pod względem wysokości nazwał K2 (K od Karakorum). Był tak surowy, odosobniony, pozostający poza granicą ludzkiej wyobraźni, że nikt nie potrafił znaleźć określenia, które lepiej oddawałoby jego charakter.

Kilka dziesięcioleci później odbyła się pierwsza udokumentowana wyprawa, która miała zakończyć się zdobyciem szczytu K2, ale cel ten osiągnięto dopiero niemal po 100 latach. Burzliwą historię najbardziej niewdzięcznej góry świata, od pierwszych nieśmiałych marzeń o znalezieniu się na jej szczycie, po marzeń tych urzeczywistnienie, opisuje Mick Conefrey w książce o wymownym tytule – “Duchy K2”, a jej polskie wydanie odbyło się za sprawą wydawnictwa Bezdroża.

Skala nieświadomości ogromu wyzwania, jakiego podejmowali się pierwsi wspinacze usiłujący zdobyć szczyt K2, była uderzająca. Dość powiedzieć, że dla pionierów wspinania po zboczach drugiej najwyższej góry świata, największym problemem wydawało się być dysponowanie odpowiednią ilością wolnego czasu i gotówki, a góra miała nie nastręczać szczególnych technicznych trudności. Jakże okrutnie mijali się z prawdą…

Autor na kartach swej książki przedstawia nam szczegółowe opisy kolejnych wypraw mających na celu podbicie K2. Jednak mimo tej szczegółowości, nie wchodzi za bardzo w detal, nie przedłuża ponad miarę opowieści, nie zabijając tym samym tempa i przyjemności z czytania. Historia wciąga i momentami można odnieść wrażenie, że zimny oddech Karakorum smaga nam kark, a opuszki palców doznają delikatnego odmrożenia. Poznajemy dramatyczną genezę kopca Gilkeya, na którym co rusz pojawiają się kolejne tabliczki informujące, że czyjeś marzenia obróciły się w tragedię. Dlaczego jeden z lodowców nosi nazwę Godwina-Austena i co to jest Żebro Abruzzi? Kto uchodzi za jednego z  najwybitniejszych wspinaczy, jakiego widziały lodowce Karakorum, mimo tego, że jego stopa nie stanęła na szczycie K2?

Kolejne wyprawy, błędy, które w normalnych warunkach nie miały prawa się zdarzyć, ale w górach logika i zdrowy rozsądek schodzi na dalszy plan w starciu z heroizmem i nieprawdopodobną obsesją połączoną z wolą przetrwania. Aż w końcu opis wyprawy, która z jednej strony była spełnieniem marzeń, a z drugiej zarzewiem konfliktu o historyczną prawdę, który trwał przed długie dziesięciolecia. Autor opisuje stanowiska obu stron sporu, jednocześnie zachowując obiektywizm i starając się wyważyć rację obu stron. Jednocześnie sam opis pierwszej skutecznej ekspedycji rozbudza emocje i powoduje niepohamowaną chęć sunięcia po kolejnych stronach książki, wciąż trzymając w napięciu i niepewności.

 “Duchy K2”, to książka, która może poruszyć, oddziaływać na wyobraźnie, uzmysłowić jak ogromną siłą jest ludzka obsesja i chęć przełamywania kolejnych granic. To książka skierowana nie tylko do wspinaczkowych zapaleńców, ale każdego, kogo choć trochę ta tematyka interesuje. Dla tych, którzy nie czytali jeszcze opowieści o górach, może być świetnym początkiem na odkrycie tego nurtu w literaturze, a regularnym czytelnikom tego rodzaju pozycji da kolejną dawkę wiedzy i może rzucić nieco inne światło na pewne kwestie. 

*****  

Więcej recenzji znajdziecie tutaj

Dariusz Wądrzyk

Żyję sportem, bo żyjąc bez pasji, nie żyjemy w pełni. Staram się patrzeć szerzej, dostrzegać więcej, dłużej myśleć. Różnić się. Czasem coś napiszę.

Dodaj komentarz

Zamknij menu