Cicha Władza Mikrobów, Alanna Collen – recenzja

Cicha Władza Mikrobów, Alanna Collen – recenzja

100 bilionów bakterii przypominających rafę koralową rosnącą na chropowatym dnie, którym są ludzkie wnętrzności. Około 4000 różnych gatunków znajduje własne małe nisze pośród fałdów jelita grubego o długości półtora metra i powierzchni dwuosobowego łóżka. W ciągu swojego życia człowiek jest gospodarzem maleńkich żyjątek o łącznej wadze pięciu afrykańskich słoni. Nasza skóra roi się od drobnoustrojów. Na czubku palca jest ich więcej niż ludzi w Wielkiej Brytanii.       

Gdy otwierając książkę już w pierwszym rozdziale czytasz, że jesteś tylko w 10% człowiekiem to naturalne, że wchodzisz w rolę sceptyka gotowego do polemiki. Jednak jak negocjować nie znając argumentów drugiej strony? Przewracasz więc kolejne kartki i z każdym zdaniem Twoje pięści się rozluźniają, a głowa kiwa z niedowierzaniem. Wiesz co autorka miała na myśli, przekaz jest prosty, od kolejnych rozdziałów ciężko się oderwać. Tak w skrócie przedstawić można pierwszy kontakt z książką Alanny Collen, pt.: “Cicha władza mikrobów”.

Na początku zostajemy  płynnie przeprowadzeni przez zmiany w zakresie higieny medycznej z przełomu XIX i XX wieku. Dowiadujemy się kiedy lekarze zaczęli dezynfekować ręce i dlaczego pomysłodawca tej procedury został wykluczony z medycznego establishmentu. Czytamy jak pewna epidemia dała początek pracom nad uzdatnianiem wody, jak dzięki szczepieniom i penicylinie miliony ludzi na całym świecie pozostało przy życiu. Anegdotyczne historie pozwalają czytelnikowi odetchnąć – przecież czarna ospa, cholera, gorączka połogowa to coś, co już nas nie dotyczy. Po chwili jednak autorka zadaje niepokojące pytania. Co z chorobami XXI wieku? Autyzmem, celiakią, alergiami, katarem siennym, otyłością… Skłania do refleksji sugerując, że te i inne dolegliwości autoimmunologiczne współczesne społeczeństwo zaczęło traktować jako normę. Tym samym łapie czytelnika na haczyk i kusi obietnicą wyjaśnień, którym służyć ma przyjrzenie się temu, co w nas “siedzi”.

Kolejne rozdziały to polemika z dotychczasową wiedzą i z utartymi twierdzeniami. Autorka przedstawia czytelnikowi mikroby – a więc głównych bohaterów pozycji – które mieszkają w jego jelitach i przekonuje, że to jak o nie zadbamy  decyduje o jakości naszego życia nie tylko  fizycznego ale i psychicznego. Dogłębnie analizuje nękające współczesne społeczeństwo choroby – takie jak alergie, otyłość, cukrzycę i szuka powiązań pomiędzy ich rozwojem a zaburzeniem flory bakteryjnej ludzkich jelit. Nie są to jedynie spekulacje – jej dociekania opierają się o doniesienia z badań z różnych stron świata.

Mamy okazję dowiedzieć się w jaki sposób dostarczenie do jelit odpowiednio przyjaznego zestawu mikrobów może wpłynąć na zatrzymanie lub cofnięcie rozwoju chorób autoimmunologicznych, dlaczego tycie i chudnięcie to nie prosta wypadkowa nadwyżki i deficytu kalorycznego i jak to możliwe, że przyswajanie kalorii z pożywienia jest różne u różnych ludzi. Przeczytamy w jaki sposób dochodzi do stanów zapalnych jelit charakterystycznych przy otyłości i dlaczego włączenie błonnika do diety to niezbędnik zdrowego życia. W końcu w jasny i przystępny sposób wyjaśnione nam będzie jak ważny dla noworodka jest poród siłami natury i w jaki sposób na jego zdrowie wpłynie karmienie mlekiem matki. Uwaga – dowiadujemy się również jak przeszczep stolca może ratować życie. Uprzedzam, że autorka nie szczędzi szczegółów.

 Co wy na to, że to czy jesteśmy odważni i towarzyscy zależy od tego co w jelitach “piszczy”? Co prawda wiele z przywoływanych przez autorkę badań to wyniki eksperymentów przeprowadzanych na myszach. Nie brakuje jednak odniesień do ludzkich “studiów przypadków” – są liczne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że badanie jelitowej mikrobioty na tak szeroką skalę wciąż raczkuje. Stąd wiele z postawionych przez autorkę pytań pozostaje bez odpowiedzi, lub są one wyłącznie ostrożnymi hipotezami.

Dodatkowym atutem książki jest próba skondensowania zawartej w niej wiedzy w ostatnich rozdziałach, gdzie autorka zwięźle podsumowuje swoje dociekania. Co więcej, zostawia czytelnika z praktycznymi wskazówkami dbania o swój własny zastęp mikrobioty i pokazuje w jaki sposób zadbać w tym kontekście o przyszłe pokolenia. Wskazuje pożądane kierunki przyszłych badań nad ludzką florą jelitową i obiecujące rezultaty, do których owe badania mogą prowadzić. 

Autorka książki “Cicha władza mikrobów” dzieli się z nami rzetelną i zaskakującą wiedzą. Choć tematyka jest mocno osadzona w terminologii biologicznej, to forma jej przekazu nie będzie stanowiła trudności nawet dla laików. Od pierwszych stron czytelnik wprowadzany jest w świat dotychczas dostępny w głównej mierze mikroskopijnemu szkiełku o oku badacza laboranta. Chęć sięgnięcia po tą lekturę może  potęgować fakt, że zakres poruszanych w niej problemów dotyczy każdego z nas. Alanna Collen zdaje się mówić – nie jesteś sam, nawet jeśli myślisz, że jesteś; nie ma “mnie”, jesteśmy “my” – ja i moje mikroby.


Więcej recenzji znajdziecie tutaj.

Dodaj komentarz

Zamknij menu